top of page

3 BŁYSKAWICZNE SPOSOBY NA MOTYWACJĘ

Zabij wymówki, wycisz lenistwo, przestań nicnierobić, wygoń nudę, weź się w garść, rusz do przodu, dajesz, DAJESZ, podmień nawyki na dobre bo wiem na bank, że Ty też możesz, skoro tłumy innych już to zrobiły.


Mam (wiem, że mylne) wrażenie, że biega już każdy. No, ewentualnie siedzi na siłowni. Kilka/kilkanaście minut dziennie na Insta i już mam zakrzywione postrzeganie rzeczywistości 🙂

A tymczasem wcale tak nie jest. Zawsze regularnie dostawałam pytania „jak się zmotywować?”, a teraz wpadają one jeszcze częściej, również od osób, których nie znam.

Kocham sport tak bardzo, że gdy ktoś mi mówi: „to nie dla mnie”, „nie chce mi się” lub „nie umiem zacząć”, mój mózg nie potrafi tego, szczerze, pojąć. Przecież bieganie to tylko jedna z x opcji. Nie lubić żadnego sportu to dla mnie jak nie lubić ŻADNEJ książki albo ŻADNEGO owocu. Da się? Da, ale czy to nie znaczy, że po prostu za mało się jeszcze próbowało?

Werdykt: wszystkiemu winna jest motywacja, a raczej jej brak.

Mam takie grono osób, które zaraziłam sportem. Te osoby często piszą mi o swoich małych sukcesach i rekordach. Uwielbiam to!! Sport jest zaraźliwy i pochłania energię, żeby zaraz oddać jej dwa razy więcej. I podzielić się nią.

Zabrzmi banalnie, ale możesz to być też TY.

Łap moje 3 sposoby, które są bardzo skuteczne i obiecaj sobie, że spróbujesz.

DLA KONKRETNYCH

To moja ulubiona.

Wiesz już, że chcesz zacząć. Tylko jak? Dzisiaj przecież pada. Wczoraj było późno i Ci się odechciało, a jutro już piątek, więc w sumie to zaczniesz od poniedziałku.

STOP. Oto metoda, która w sekundę wyłączy wszystkie te wymówki, co do jednej.

Po prostu zrób to. Tadaaaam. Postanowiłeś, że dołączysz do biegaczy, ale żaden dzień nie jest dobry, żeby zrobić te pierwsze kroki, a regularność to dla Ciebie kosmos? Zrób takie ćwiczenie. Nie zastanawiaj się, czy pójdziesz dziś na trening. Po prostu wyjdź z domu, pobiegaj i tyle. Żadnych rozmyślań, czy pora dobra, czy posiłek przed był OK, czy to odpowiedni moment. Tak się składa, że moment jest idealny, więc łap go i działaj. Tylko błagam, daruj sobie, choćby na początku, kupowanie jakiś biegowych gadżetów, łykanie BCAA i szukanie trenera, który powie Ci, którego dnia masz biegać szybko, a którego wolno. Zacznij od regularności i najprostszego biegania na świecie.

Był czas, że mogłam biegać tylko rano, bardzo rano. Jestem typową sową. Nienawidziłam tego pomysłu, a jednak zazwyczaj się udawało. Sekret? Gdy dzwonił budzik i na dworze było jeszcze ciemno nie pytałam siebie, czy mi się chce. Odpowiedź byłaby tylko jedna: NIE!!!! SPAĆ, ZWARIOWAŁAŚ?!? Dlatego wyłączyłam sobie opcję tego pytania i przyjęłam za FAKT, że wstaję.

To działa tak dobrze, że koniecznie musisz spróbować 🙂 Oczywiście na końcu potrzebujesz jeszcze marchewki i to od Ciebie zależy, jaka ona będzie. Nawet klasyczne „chcę schudnąć” będzie dobre.

Just do it 🙂

DLA ANALITYCZNYCH

Kręcą Cię cyferki i potrzebujesz konkretnych rezultatów, a to gadu gadu o endorfinach Cię nie rusza? Myki dla Ciebie: dowiedz się, gdzie jesteś teraz. Zrób sobie testy sprawnościowe i biegowe. Sprawdź tętno spoczynkowe. Machnij rozszerzoną morfologię. Zważ się. Zainstaluj endomondo.

Pamiętasz „Szalone liczby”? To będzie coś w tym stylu. Rozlicz sobie całe bieganie, łap kolejne kilometry, notuj czasy, tempo, obserwuj postępy i koniecznie porównuj się z innymi. Jasne, że biega się dla siebie, ale gonienie kogoś, kogo się podziwia zawsze działa. Nawet, gdy widzi się czasem co najwyżej pył spod jego butów!

Ta metoda wymiata. Bo nigdy nie ma tak dobrych rezultatów, jak na początku biegania/odchudzania. Waga spada, każdy bieg to nowy rekord, a wydolność ładnie rośnie, sprawiając, że chce się więcej, dłużej i dalej.

DLA WZROKOWCÓW

Wygląd nie ma znaczenia? Czy to się czasem nie przeterminowało? Albo…może nigdy nie było prawdziwe? Ładne ciało wpływa na pewność siebie, ona z kolei – na wszystko. Zgoda, że zazwyczaj przypomina to gonienie króliczka, bo zaliczony cel generuje od razu pomysły na kilka nowych, trudniejszych. Marzyłeś o przeżyciu 30min ciągłego truchtu, a teraz przelewasz kasę na pakiet na maraton 😛

Ale do rzeczy: otocz się wizualizacjami. Ja mam swoją motywacyjną tabelkę, mało oryginalnie, na lodówce. Na kredowej ścianie w kuchni nagryzmoliłam cele w liczbach. W torebce siedzi książka o bieganiu. Na telefonie – zdjęcie, które mnie motywuje. Na pulpicie – katalog z kolejnymi, które mnie inspirują. I nie mówię tu o selfie brzuchów, na których niektórzy konstruują cały profil na Instagramie. Wolę dynamiczne i realistyczne zdjęcia ludzi w ruchu, ale jeśli Ciebie motywują te brzuchy, to możesz sobie z nich choćby zrobić kolaż, a co 🙂

I jeszcze jedno – cyknij sobie zdjęcie, zapisz datę i po miesiącu, dajmy na to, machnij kolejne. A teraz pobaw się w „czym się różnią”. Zawalcz o tą różnicę, bo, jak już powiedziała wielokrotnie Ewa Chodakowska, „samo nic się nie zadzieje” 🙂

Najprostsze rzeczy są najlepsze. I czasem, paradoksalnie, najtrudniejsze. Pojęcia nie mam, czemu tak.

Daruję Ci tekst o tym, jak zyskasz radość życia, wybuch endorfin czy przypływ mocy. W dzisiejszych czasach wiedzą to nawet dzieci 🙂 Po prostu polecam moje sposoby. Przyjmuję reklamacje, jeśli nie zadziałają, bo…zawsze działają.

Będzie cudnie, zobaczysz. Tylko zacznij.

3 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

תגובות


bottom of page