top of page

JAK PODCIĄĆ SOBIE SKRZYDŁA w życiu i bieganiu?

Mam wrażenie, że większość z nas chce latać, lecz ściąga nas grawitacja. Rozmarzoną głową zderzamy się prosto z glebą. Otrzepujemy się wtedy i snujemy, strasznie przyziemni. Czasem, zwykle nocą, odlecimy znów na chwilę gdybając, co by było. A potem z zimną krwią podcinamy sami sobie skrzydła udając, że to wcale nie boli.

Wnerwiam się! Choć wolałabym to napisać bardziej dosadnie. Gdzieś między wieżą z duplo, stertą gazet i kubkiem z zimną herbatą wnerwiam się na p r z e k o n a n i a. Te, które z automatu każą mi coś zakładać: „to nie twój poziom”, „nigdy taka nie będziesz”, „mierz siły na zamiary”. Te, które powtarza mój P. w codziennym ferworze, w stylu: „p o w i n n o się robić tak i śmak”. Te, które powtarzają inni: „już jest na to za późno”, „to i tak się uda”, „szkoda pary”.

ZEJDŹ NA ZIEMIĘ!

Słyszę to często i z zazdrością patrzę wtedy na małą N., która mogłaby w odpowiedzi tupać i zrobić popis rozpaczy. Mrozi mnie takie gadanie, bo HELLO!, ja na tej ziemi właśnie jestem, a cholernie chciałabym doskoczyć gdzieś wyżej, tylko brak mi hmmm…fantazji? odwagi? Pewnie obu. Nie dumam o pławieniu się w kasie, choć miło by było choć jeden dzień żyć jak kobieta luksusowa, z drinkiem w wąskim szkle, drogą bransoletką na przegubie i leżakiem rozłożonym przy skandalicznie dużym basenie.

Nieee, nawet nie.

Ale wzdycham do „czegoś więcej” tysiąc razy dziennie, podnosząc wzrok z książki na Warszawę przewijającą się za oknem autobusu i znajdując codziennie, CODZIENNIE czas na coś nowego. I choć nie doszłam jeszcze nigdzie to wierzę uparcie, że się da. Bo najgorsze, co może być to zabójstwo własnych ambicji. Podcinanie z premedytacją skrzydeł, które rosną przecież po to, by nas dokądś zanieść.

Lecz do rzeczy! Rozpracujmy temat na przykładzie, hmmmmm, niech będzie oryginalnie, żeby Was zaskoczyć, zszokować, powalić, TAAK, mam to!…zróbmy na przykładzie biegania 🙂

ODCZEPIANIE SPADOCHRONU

Gdy sprinter przygotowuje się do sezonu, często robi trening oporowy – czyli utrudnia sobie nieco życie. To te wszystkie dziwne ćwiczenia z np. doczepionym spadochronem. Po x powtórzeniach – zdejmuje go i znów wraca do większych prędkości. Tymczasem wiele z nas zachowuje się tak, jakby doczepiało sobie ten symboliczny spadochron już na zawsze. Na własne życzenie bojkotujemy nasze możliwości, skracamy możliwe do pokonania dystanse i zakładamy realne do wykręcenia prędkości. Niewidzialny spadochron trzyma nas uparcie. Może moglibyśmy latać? Nie wiadomo. W końcu non stop wciskamy hamulec!


SORRY, ALE JA TO PO PROSTU WIEM!  

Fajnie być wróżbitą. Dlatego lubimy zgrywać się, że jesteśmy własną wyrocznią i wszamaliśmy już wszystkie rozumki. Po p r o s tu w i e m y. Ze szczerą pewnością zakładamy coś i bronimy, jakby był to pewniak. Na biegowych przykładach: „dla mnie już za późno” (np. na bieg na konkretnym dystansie) „nie mam predyspozycji” (do większej prędkości, dłuższego dystansu) „nigdy nie będę tak biegać” (prędkość/dystans).

Ale…skąd wiesz? Nie chcę się mądrzyć – mnóstwo razy przyłapałam się na tym samym! Wiem, jak silne są takie przekonania, ale właśnie – to są tylko przekonania. Konkretny “fakt” zapisany w naszym mózgu, z którym nie dyskutujemy. Z jednej strony to dobrze. Ależ by była jazda, gdybyśmy każdego dnia mieli na nowo podważać wszystko, co wiemy o świecie…

Z drugiej – są „pewniaki”, które po prostu robią nam krzywdę! Pozostaje je jak najszybciej namierzyć i bachnąć w łeb.

POLOWANIE NA PRZEKONANIE

Byron Katie (autorka bestsellerowej „The Work”) miała 30 lat, gdy wpadła w solidną depresję (trochę ją rozumiem – sama w zeszłym roku przeżyłam bolesne rozstanie z kategorią K20 ). Ciągnęło się to wiele lat – łącznie z myślami o samobójstwie. Aż w końcu wpadła na trop: podważanie swoich myśli, zwłaszcza tych najczarniejszych. Na potrzebę tych porannych rozkminek pożyczę sobie jej sposób na wywiad z własnym przekonaniem.

Weźmy pod lupę mój przykład, czyli święte przekonanie sprzed ciąży, że „nigdy nie przebiegnę maratonu, bo nie mam predyspozycji i wytrzymałości”.

1. Czy ta myśl jest zgodna z rzeczywistością?

Hmmm, no chyba…? Ja to serio wiem, choć OK, przyznaję – słyszałam, że sąsiad dał radę to przebiec, kumpel w pracy też, ale nieee, ja raczej nie

2. Czy możesz mieć ABSOLUTNĄ pewność, że ta myśl jest zgodna z rzeczywistością?

Szczerze? Nie mogę. W końcu widzę, że ludzie to robią. Nikt mi też nigdy nie udowodnił tych „predyspozycji”. No i prawda jest też taka, że nigdy nie trenowałam do maratonu. Nie porozmawiałam o tym nawet z nikim doświadczonym. A może…?

3. Jak się czujesz, gdy myślisz tę myśl?

Źle! Słabo. Tak, jakby ktoś podciął mi skrzydła, bo jednak chciałabym BARDZO, by to była nieprawda, tylko moje wymysły.

4. Kim byś był bez tej myśli?

Maratonką! Dziewczyną z odhaczonym kolejnym, wielkim marzeniem.

I w tym rzecz. Warto wziąć swoje przekonania w krzyżowy ogień pytań. Może nie być komfortowo. Możemy dojść do wniosku, że tylko się usprawiedliwialiśmy, bojąc większej dyscypliny lub wyśmiania. Albo po prostu, trochę nieświadomie, pożyczyliśmy sobie tę prawdę od kogoś i mamy wrażenie, że nas też dotyczy.

Skok w bok: Mój debiut w maratonie. Skok w bok: Maraton nr 2. Skok w bok: Maraton nr 3.


LATANIE BEZ SPADOCHRONU

A teraz zróbmy kilka kroków do tyłu i spójrzmy na ten przykład szerzej. Co jeszcze sobie założyliśmy jako 100% prawda? „Nigdy nie będę miał swojego biznesu, nie nadaję się do tego”. „Chciałabym zacząć malować, ale nie mam talentu”. „Zawsze wszystko psuję”. „Mam predyspozycje do tycia, nigdy nie schudnę”.

Brrr! Nie wiem jak Ty, ale ja mogłabym teraz wypisać ze 100 przekonań, które wbiłam sobie do głowy i pilnuję ich jak lwica. Ale jakoś tak mam ochotę podejść do tej klatki, w której je trzymam i ostrożnie ją otworzyć. Patrzeć, jak wyfruwają i pozwolić im latać. A nożyczki do przycinania skrzydeł schować gdzieś w kieszeni.  Jeszcze się przydadzą! Choćby do odcięcia tego spadochronu, gdy znów sobie powiem, że „ja nigdy….” i „ja nie…”.

Masz podobnie? Jakie przekonania Cię powstrzymują przed tym, co fajne?

3 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page