top of page

DLACZEGO BIEGANIE JEST TAKIE NUDNE?

Lewa, prawa, znów lewa, znów prawa. Więcej atrakcji nie przewidziano! Dobra. To może by tak przyspieszyć. Lewaprawalewaprawa!! Tylko z oddechem mi jakby ciężej, długo tak nie pociągnę…może jednak powoli, pokornie. Lewa. Prawa. Lepiej, no to jestem w domu.  Tylko, że do domu daleko, i zanim wskoczę w ciepłe kapcie muszę tam jeszcze…dobiec. Nie ma dla mnie ratunku! Bo lewa. Bo prawa. Bo…Matko, jakie to bieganie jest NUDNE! Jeśli nie biegasz, to ten wstęp brzmi dla Ciebie znajomo. Niech sobie powstają nowe portale biegowe. Niech Nike produkuje obłędne ciuszki, a sąsiadka, szef i babcia chwalą się medalami z ulicznego biegu. Ciebie to rusza tak, jak taniec z gwiazdami – czyli, że wcale!

DLACZEGO BIEGANIE JEST TAKIE NUDNE?

Taka sytuacja. Chcesz ugotować coś zupełnie nowego, wyszukujesz przepis w necie, kompletujesz wyszukane składniki, bunkrujesz się na długie chwile w kuchni. Wychodzi dziwnie, jesteś głodny i ratujesz się czymś banalnym.

O. Takie proste, a takie dobre!

Albo inaczej. Wyszukujesz konkurs: wymyśl hasło, wygraj wycieczkę marzeń. Wzbijasz się na wyżyny kreatywności. Kombinujesz. A…wygrywa banał. ŻE JAK?!

Po co ja to piszę?

Proste rzeczy są najlepsze. Czasem trzeba tylko czasu, żeby to odkryć. Bieganie jest kwintesencją prostoty. Mam kilka teorii, dlaczego tak Ci podczas niego nudno.

1. Jesteś nastroszony. Słowem, źle się do tego całego biegania zabrałeś. Twoja psychika tego nie kupuje. Nie chcesz być modny. Nie widzisz w tym sensu. Przebierasz nogami, a w głowie mielisz negatywy: że daleko. Że boli, albo niedługo zacznie. Że nic się nie dzieje. Że światła i musisz się zatrzymać. Że brak świateł czyt. brak pretekstu do zatrzymania się. Masz biegowego focha.

2. Robisz coś nie tak. Może źle się rozgrzewasz i nie masz komfortu biegnąc? Albo słuchasz ambicji zamiast swojej kondycji? Lub po prostu masz nieodpowiednie buty?? Przez takie banały możesz mieć problem z „puszczeniem się”.

3. Nie umiesz się puścić. Albo nie chcesz. Mam na myśli ten moment, gdy przestajesz analizować. Wyłączasz przyziemne myślenie. To moment, od którego możesz robić cuda. Nogi niosą same, do głowy wpadają odpowiedzi na pytania. Ewentualna nuda zostaje wtedy gdzieś na pierwszych kilometrach.

4. Brak Ci celu. Każdy ma swoją historię biegania. Umowna połowa kochała je od zawsze, połowie sport do pewnego momentu latał i powiewał. Do dobrego startu potrzebny jest wystrzał. Cel. Każdy będzie dobry, byleby motywował. „Chcę schudnąć”. I OK! „Chcę wyprzedzić Mariana”. No super! „Chcę przebiec maraton”. Warto!  Bez celu czeka Cię…przebieranie nogami, zamiast biegania przez duże B. To sport, więc warto wiedzieć, gdzie jest meta i jak do niej dobiec.

5. Biegasz w monotonny sposób. Tą samą trasą, o tej samej porze, w tym samym towarzystwie (lub bez). Skoro miłości do biegania nie masz zakodowanej w genach, to brakiem urozmaicenia robisz sobie tylko pod górkę.

 

Chciałam Ci jeszcze w tej części na „NIE” napisać dwie rzeczy. Takie luźne myśli.

1. Nie tak dawno był maraton w Nowym Jorku. Startowało 50 000 uczestników. Pewnie drugie tyle próbowało się dostać, a pięć razy tyle marzy o tym, żeby kiedykolwiek w nim pobiec. Zrobić 42km w trzy, cztery, pięć godzin. To dopiero mogłoby być nudne, hmm? Więc dlaczego nie jest? Tyle tysięcy osób nie może się mylić!

2. Uwielbiam uczucie podczas wspinaczki w skałach. Nie ma tam żadnej powtarzalności. Ani przewidywalności. Jest maksymalnie ciekawie, strasznie i ekscytująco. A jednocześnie kocham też bieganie. Nawet mocniej. Czasem lecę i odzywa się w mojej głowie troll: „$&*(^ na co mi to?”. Ale nigdy nie myślę: „ratunku, jak nudno”. W sumie, to nie wiem czemu 🙂

 

JAK WYGONIĆ BIEGOWĄ NUDĘ?

Najlepiej raz, a dobrze.

1. Zmień wszystko. Ciuchy, muzykę (albo audiobooki? podcasty?), towarzystwo (może jakaś drużyna?), park, sposób trenowania. A przede wszystkim nastawienie. Jak?

2. Wygoń trolla. Tego ze swojej głowy, który Ci gdera złe rzeczy o bieganiu. Daj sobie szansę, zwyczajnie. Wyobraź sobie, że jesteś zawodowcem. Szybkim. Wyrzeźbionym. Dzikim 🙂

3. Złap inspirację. Znajdź kogokolwiek po drugiej stronie barykady. Biegacza oddanego tej swojej dziwnej, nudnawej zajawce. Niech Ci powie, dlaczego to takie fajne. A potem niech pokaże. Spróbuj go dogonić!

4. Zrób to po swojemu. Bieganie jest proste i biegacze również. Jedni wolą biegać krótko i szybko, inni długo i, tym, samym, wolniej (nie wspominając o elicie). Może wpadłeś do złej grupy? Skoro rekreacyjny bieg po parku to dla Ciebie nuda, zrób test na bieżni. Przysięgam, że w sprincie nie ma nudy. W zasadzie, nawet nie zdążysz o niej pomyśleć. A może bieg górski? Lub z przeszkodami?

5. Odpowiedz sobie na jedno (zarąbiście ważne) pytanie: po co Ci to? Zawsze zostaje kilkadziesiąt innych sportów dostępnych od ręki. No po prostu. Bo nie każdy musi biegać!!! I trzeba to sobie jasno i dosadnie powiedzieć.

I tak już nas jest całe mnóstwo, jesteśmy największą sportową plagą.

Ale zanim ostatecznie zrezygnujesz, zrób taki mały test:

Ubierz dobre buty i zacznij biec byle gdzie, nie myśląc o niczym konkretnym. Ustaw sobie zegarek na 30 min i od tej pory odrzuć każdą złą myśl. Biegnij tak lekko, jakbyś robił to od zawsze. Prawa, lewa, prawa, lewa. Tylko pamiętaj, czysty umysł! A gdy odezwie się timer, wszystko będzie jasne.

Bo albo zechcesz zawrócić prosto do domu, albo… zrobić jeszcze jeden kilometr. Jeden starczy. A potem może kolejny? No dobra, skręcisz w następną uliczkę. Można zawracać, ale jakoś tak fajnie się biegnie, to jeszcze trochę. Lecisz sobie. Oddech równy. Im dłużej wszystko pracuje, tym bardziej masz ochotę na więcej.

HALO, co się dzieje??

Mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość. Zła jest taka, że może trochę się pomyliłeś z tą nudą. A dobra: właśnie odkryłeś biegową Amerykę. To uzależnia.

Lewa, prawa, lewa, prawa. To od tego się zawsze zaczyna 🙂

3 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page