top of page

BACK ON TRACK #3. Małe kroki do dużych celów.

Wolno, ale byle do przodu – tak mogłabym zamknąć ten odcinek. Wyszarpnęłam jednak czas na trochę więcej detali, więc czytaj i bez wahania weź sobie stąd coś dla siebie!

Klasycznie mam dla Was coś dla ciała, duszy i miksie ciała z duszą (psychodietetyka). Come on!

CIAŁO

Moja baza to dalej ćwiczenia od fizjo, która rozochociła się chyba moim rozochoceniem i w rezultacie mam już dziennie 7 ćwiczeń do machnięcia, co powoli robi się ekstremalnym wyzwaniem czasowym. Rezultat czuję głównie w sile mięśni, a nie w zamykaniu rozstępu, który w jednym upartym miejscu utknął u mnie na 2cm i zdaniem fizjo nie muszę się tym aż tak martwić, bo zmienia się (zmniejsza) głębokość.

Szukasz pomysłów na ćwiczenia dopuszczalne przy rozstępie? Zobacz te ze strony fit2b:



Coraz częściej myślę, że w przyszłym roku zamiast maratonu zrobię triatlon – paradoksalnie tak będzie łatwiej. Nie wyobrażam sobie póki co treningu maratońskiego w mojej rzeczywistości, a niespecjalnie też mam ochotę na motyw “byle przebiec”, więc w końcu ZROBIŁAM TO i mam szosę!


Tak długo się na nią czaiłam, że aż nie wierzę. Kilka razy startowałam w triatlonie dla urozmaicenia biegania, na zachętę załapywałam się też zwykle na jakieś podium w kategorii wiekowej, ale notorycznie dawałam ciała na rowerze. Raz, że mój trening kolarski ograniczał się do wypadów z małą po Wwie lub jakiś weekendowych wyskoków. A dwa, że jechałam na swoim górskim Krossie lub szosie wypożyczonej na weekend, w biegowych butach. Zero praktyki, zero techniki, lamerstwo okrutne, banan na twarzy – tak wyglądało tri w moim wydaniu 😀

 

O triathlonie trochę tu pisałam. Start pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty plus jak ograniczyć koszty startu

 

Pytaliście mnie wielokrotnie, co to za model – Specialized Dolce Comp na Shimano 105. Przejrzałam całe mnóstwo rowerów, zdecydowałam, że zacznę od aluminiowej ramy i osprzętu Shimano 105 i szukałam okazji. Rower był jeden jedyny w moim rozmiarze, przeceniony o $600, więc wzięłam to za znak i dzień później już sobie na nim odjechałam 🙂


W tym tygodniu byłam też po raz pierwszy na prawdziwym bieganiu. Fizjoterapeutka oceniła, że brzuch jest już dość silny i możemy spróbować.

Szok, że minął prawie rok! Mój ostatni bieg to był półmaraton z mikrotwixami w brzuchu – jeszcze o nich nie wiedziałam 🙂 Test ciążowy zrobiłam w dniu planowanego biegu na 5km i celowałam w <20min, a miesiąc później miałam próbować złamania 3:20 w maratonie.

Gdzie jesteś, formo moja?

Przebiegłam 5km ciągiem. Mogłabym dłużej, ale było późno, a mój towarzysz się buntował przed dalszym wydłużaniem dystansu 😉 Tempo…bardzo spokojne. Biegłam aż 32 minuty! Wysiłek…odczuwalny, zwłaszcza, że jak to w górach bywa, połowa trasy prowadziła pod górkę. Jestem na 1600 m.n.p.m., więc to prawie jak wysokogórski obóz biegowy. Liczę na to, że po powrocie do PL będzie mi dużoo łatwiej 🙂

Nie jestem jeszcze przekonana, czy zacznę regularne bieganie, bo po tym wyskoku czuję kolana. To dla mnie nowość i muszę dobrze rozegrać ten powrót, żeby nie skończyć szybciej, niż zaczęłam, a przede wszystkim dorzucę odpowiednie ćwiczenia na wzmocnienie nóg.

Tydzień prezentował się jak niżej. W weekend od rana do nocy byliśmy w podróży i na jakiekolwiek dodatkowe akcje nie miałam ani szans, ani siły 🙂


Podróże i inne amerykańskie smaczki wrzucam na InstaStories, więc jeśli lubicie takie klimaty, chodźcie tam. Póki co krążymy tylko w weekendy, ale na wrzesień szykujemy tygodniowy roadtrip po Kaliforni, a jeśli relacje na żywo, to tylko na Instagramie 🙂


DUSZA

MYŚL TYGODNIA

“Life shrinks or expands in proportion to one’s courage”.

KSIĄŻKA TYGODNIA

Czytam teraz trzy jednocześnie, ale napiszę Wam o czwartej – Czytamy Dla Mamy. To charytatywny projekt książkowy, który realizuje pisarka Sylwia Chutnik z kilkoma blogerkami. Każda z nich napisała po jednym rozdziale. Zysk ze sprzedaży przeznaczony będzie na budowę domu, w którym nieletnie mamy będą mogły być ze swoimi dziećmi. Wiecie, że jeśli matka jest z placówki resocjalizacyjnej, zabiera się jej dziecko? Dołączyłam do tej akcji, może też chcesz?

PEREŁKA Z SIECI

Godmother. Nietypowo o edukacji dzieci, rozwijaniu ich talentów, umiejętności, kreatywności. Jest blog, jest podcast. Lubię, czytam, słucham i polecam!

CIAŁO I DUSZA czyli PSYCHODIETETYKA


Toksyczne przekonania o jedzeniu – upewnij się, że nie siedzą w Twojej głowie, bo to szkodliwe bzdury!

Kilka z nich to na przykład:

– jeśli będę jeść tłuszcz, będę mieć więcej tłuszczu – jeśli schudnę x kg/wyrzeźbię tak czy owak ciało wszystko się ułoży i życie będzie w końcu piękne – wystarczy mniej jeść i więcej ćwiczyć, a zacznę wyglądać tak, jak marzę – im więcej kcal utnę, tym więcej schudnę – mam słabą wolę, bo nie wytrzymuję na restrykcyjnej diecie

Jeśli czujesz, że jesteś w pułapce któregoś z tych przekonań i masz ochotę pogadać – napisz do mnie. Na ten temat – ZAWSZE!

 

I jeszcze tylko odpowiedź na tak często pojawiające się pytanie o energię. Czy zawsze jestem nastawiona pozytywnie? Absolutnie. Czy zawsze mam ochotę na to wszystko? Też nie, bywa, że zmęczenie ścina mnie z nóg.

Kiedyś chętnie napiszę Wam o tym więcej, ale póki co nie odkryję żadnej Ameryki mówiąc, że działam banalnie: wybrałam sobie cele i codziennie robię do tego mikrokroki. Zawsze działa.

Tyle na dziś!

…Wasza N. lecąca na oparach 🙂

 

Back on Track to cykl o równowadze. Piszę z perspektywy świeżo upieczonej mamy bliźniaków (i 4 lata temu upieczonej matki 4latki 🙂 ) o powrocie do sportu, poszerzaniu horyzontów, zdrowiu i szukaniu inspiracji w drobnostkach. Część 1. Część 2. 

Co tydzień nowy odcinek!

 

4 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page