top of page

SŁODKA DZIEWCZYNA czyli jak walczyć z apetytem na słodycze?

Czy masz czasem wrażenie, że czekolada, leżąca w kuchennej szafce Cię… woła? „Zjedz mnie, zjedz mnie…jestem tuu….” Nie jesteś sam i, z dużym prawdopodobieństwem, wszystko jest z Tobą OK 🙂Ten wpis dedykuję takim, jak Ty i ja, czyli osobom, które raz na jakiś czas mają wściekłą ochotę na coś słodkiego, ale chcą z nią powalczyć.

Gdy byłam małą dziewczynką, życie było słodkie. I dosłownie, i w przenośni. Nikt nie mówił o kaloriach, syropie glukozowo-fruktozowym czy utwardzonych tłuszczach. Uwielbiałam słodycze. Jasne, że to nic oryginalnego, ale uwierz, że ja naprawdę byłam ostrą zawodniczką.

Co roku na Boże Narodzenie dostawałyśmy z firmy Taty po wielkim kartonie wypchanymi słodyczami. Rozprawiałam się z nimi w 3 dni. Moja siostra – w 3 miesiące.

Kalendarz adwentowy zjadałam od razu w całości, a potem zamykałam starannie okienka, żeby moja słodka tajemnica nie wyszła na jaw. Na szczęście Sis (skubana – mimo, że młodsza, przewidziała fit trendy :P) zawsze dbała o zdrowy umiar i często dała się ubłagać o jeszcze „jedną” czekoladkę z jej egzemplarza.

Jeśli te argumenty nie są wystarczające dobitne, posłuchaj tego… na moje urodziny Mama zrobiła tort dla gości. Niewiele później przyłapała mnie w kuchni z miną pełną skruchy i tłumaczeniem: „Mamusiu, tego ostatniego kawałka już nie mogę…”.

Ups.

Gdy więc zaczęły być popularne słowa: „odchudzanie”, „kalorie”, „ćwiczenia” i tym podobne, brzmiały one dla mnie dość tajemniczo. Rosłam razem z nimi. Poznawałam je jedno po drugim. Nie było Shape’a ani neta. W wieku 9 lat kupiłam skakankę i pomyślałam sobie, że może jeśli będę dużo skakać, to będę naprawdę szczupła 🙂

Od tej pory minęło dokładnie 20 lat, a ja siedzę sobie przed kompem z gruszką i kalarepą (też uważam, że to dziwne zestawienie, ale to akurat w biegu złapałam 😛 ) i napiszę Wam, jakie są dobre sposoby na ograniczenie słodyczy. Przetestowane na żywym organizmie 🙂

  1. NIE KUPUJ SŁODYCZY. Banalne? Najlepsze. Nie zastanawiaj się nad tym zbyt długo, po prostu przejdź obok nich obojętnie i z dumą 🙂

  2. PRZECZYTAJ ETYKIETĘ. Ten sposób pomoże odłożyć nawet najpyszniej wyglądającą przekąskę. Mmmmm, cukier. Lecytyna sojowa. Olej palmowy. Polirycynooleinian poliglicerolu. Masakra. Czy na pewno masz na to ochotę? Ja chyba jednak podziękuję.

  3. KUPUJ PYSZNE ZASTĘPNIKI. Dalej jesteś w sklepie. Część słodyczy ominiesz, część odłożysz po przeczytaniu etykiety. Fajnie, ale nadal masz ochotę na coś słodkiego! Wtedy do koszyka powinny wjechać smaczne i zdrowe zastępniki. Polecam: a) orzechy wszelkiego rodzaju b) suszone owoce – na jazdę na słodkie idealne są daktyle albo imbir kandyzowany c) świeże owoce – do wyboru, do koloru

  4. PIECZ. Jesienią w naturalny sposób ochota na słodkie rośnie. W biurze kilka razy dziennie jestem częstowana skarbami z szufladek koleżanek: czekoladą, batonikiem, ciastkami… i żeby nie czuć się pokrzywdzona, często mam ze sobą coś słodkiego do tzw. „pomaszkiecenia” 🙂 Produkuję zdrowe słodycze tak, żeby mogła je też jeść mała N. Zdrowe składniki do wypieków: a) owoce – wszelkiego rodzaju. Najbardziej magiczny jest banan – może służyć również jako zastępnik cukru lub jako…jajko b) warzywa – te o słodkim posmaku – marchewka, burak czy dynia c) kasze – np. jaglana czy manna d) płatki owsiane e) orzechy f) mąki – jeśli pszenna, to pełnoziarnista, ale jest wiele innych alternatyw: gryczana, orkiszowa, jaglana, kokosowa, amarantusowa itd. g) zastępniki cukru – w zależności od przepisu i preferencji – miód, daktyle (polecam!!), syrop klonowy, stewia, ksylitol, ew. cukier brzozowy. Cukier brązowy to ściema (wprawdzie ma nieco więcej składników odżywczych, bo nie jest oczyszczony, ale to wciąż czysta sacharoza).

  5. ZRÓB SOBIE CHIPSY. Z buraka, jarmużu, ciecierzycy, jabłka.

  6. UPRAWIAJ SPORT. Wprawdzie po basenie jestem głodna jak wariat, ale już przy bieganiu apetyt zostaje gdzieś na trasie.

  7. ZJEDZ COŚ KWAŚNEGO. Na mnie czasem działa grapefruit albo woda z duuużą ilością cytryny…

  8. ZMOTYWUJ SIĘ! Ten punkt powinien być w sumie na początku. Bez motywacji nie ma owacji 😉 Patent na to? Kartka na lodówce/szafce z nie do końca zdrowym jedzeniem, skoro już się znalazło w domu…a na niej to, co nas motywuje – cel, zdjęcia, plan odżywiania, motto… Coś, co każe się nam chwilę zastanowić. O choćby takie hasełko:

A na koniec najlepsza i najprostsza zasada, do której dochodziłam, paradoksalnie, bardzo długo: NIC Ci nie będzie, jeśli czasem zjesz coś słodkiego. Lepiej złamać się raz na jakiś czas i wsunąć wtedy rządek czekolady, niż rzucić się szaleńczo na paczkę chipsów po zbyt długim poście 🙂

(Wiem, co mówię, bo od zbyt długich postów to jestem specjalistką 😉 ) Ale szczerze…gdy raz już się wejdzie na ścieżkę sportu i porządnego odżywiania, to te kupne słodycze jakieś takie…za słodkie. I chemiczne. I niedobre wcale.

Jest piątkowy, zimny wieczór – w sam raz, żeby wystawić na próbę silną wolę i uciszyć tę czekoladę wołającą z szafki 🙂 Mogę Ci teraz (oraz sobie, bo też walczę!) życzyć tylko powodzenia!

2 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comentários


bottom of page