top of page

LAS I LANS – biegowa moda

Ruszam dziś na przebieżkę po lesie wokół jeziora, nad którym jestem 1szy raz. Idealnie! Zrobię 2 pętle, długie wybieganie, ale w tempie. Widoki cud miód, tylko tak jakoś wolno biegnę, bo co rusz pokonuję drzewa zwalone po wieczornej burzy.

No dobra, to może jednak długie i wolne wybieganie. Też spoko! Ładnie tutaj! Tylko, że co chwilę z wolnego biegu przechodzę do marszu, bo tu wąska kładka, tu bagna jakieś, tu kolejne zwalone drzewo, pod którym przechodzę w kuckach.


No dobra, to będzie raczej wycieczka biegowa, taka z marszem, też fajnie! Podoba mi się tutaj. Tylko, że już właściwie wcale nie biegnę, bo przedzieram się przez jakieś wysokie trawy. Rosa wprawdzie miło chłodzi, ale po chwili poparzona jestem przez chaszcze pokrzyw. Na koniec kolejne drzewo, pod którym prawie się czołgam. Biec się już właściwie nie da.

No dobra, to może jednak marsz…:P Wybita z rytmu jestem. A do tego niepewna drogi powrotnej. Biegania nie ma, ale smartfon w kieszeni spodenek siedzi na wypadek, gdybym się zgubiła, więc zrobię nim chociaż foto.

Śmieję się w duchu, bo przypominam dziś samej sobie mój „ulubiony” typ biegacza. Jak się nim stać?

a. Obwieść wszystkim wszem i wobec, że trenujesz b. Wpisz „bieganie” w pole „zainteresowania” we wszystkich możliwych miejscach c. Kup markowy strój biegowy. Koniecznie bardzo kolorowy! d. Kup bardzo drogie buty do biegania e. Kup bardzo drogi pulsometr i bądźcie nierozłączni f. Na każdym treningu machnij sobie selfie i opublikuj je g. Śledź aplikacją każdy swój trening – trucht po bułki do osiedlowego sklepu też się liczy h. Udostępniaj wszędzie i wszystkim każdy swój trening i. Pozapisuj się na różne biegi uliczne i zadbaj, żeby każdy o tym wiedział j. Zapisz się na biegi ekstremalne i zadbaj, żeby każdy o tym wiedział k. Gdy starczy ci czasu i energii, to faktycznie możesz pobiegać 😛

Nie zrozum mnie źle. To tak pierwotny i cudny w swej prostocie sport, że zasługuje na swoją popularność. Ale coraz częściej najpierw jest lans, a potem (ewentualnie) bieganie, zamiast na odwrót. I coraz częściej obok osób, które szczerze to kochają są i takie, które po prostu chcą się podpiąć się pod modę. I czasem tęsknię za dawnymi czasami, bez endomondo, bez tłumów w parku i bez popisówy. Co nie znaczy, że nie mam kolorowych ciuchów, endo na komórce i biegów ulicznych na koncie…

Ciekawa jestem, jak Wy to widzicie? Czy to lans czy po prostu podążanie za duchem czasu?

2 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comentários


bottom of page