top of page

AKTYWNE W CIĄŻY – 3 historie, 3 blogerki, 3 mamy, 1 termin :)

 Trzy dziewczyny, trzy pasjonatki sportu, trzy blogerki, trzy mamy. Ile jeszcze może nas łączyć? Gdy okazało się, że mamy termin porodu na ten sam tydzień, dzisiejszy tekst po prostu MUSIAŁ powstać! 🙂

Każda z nas odpowiedziała na te same pytania będąc na finiszu aktywnej ciąży. To solidna porcja motywacji i wiedzy dla dziewczyn, które tak jak my kochają sport i chcą zachować tę część siebie będąc w dwu lub trzypaku 🙂

NATALIA WODYŃSKA-STOSIK TRIMAMA

blogerka, triathlonistka, mama Ani i Marysi, spodziewa się synka


A więc trzecia ciąża! Pamiętasz swoje pierwsze myśli, gdy się o niej dowiedziałaś? Radość! Ja od dłuższego czasu o nią walczyłam . Po poprzednich cięciach cesarkich miałam cienką bliznę i niektórzy lekarze odradzali zajście w kolejną ciążę. Ale ja tak marzyłam o trzecim dziecku … I nagle pojawiły się te dwie czerwone kreski i nagle takie uczucie szczęścia ,,udało się”.

Z poziomem energii w dwupaku bywa różnie. Zwłaszcza 1szy trymestr jest czasem taki, jak w filmach: bieg do łazienki – bo mdłości, wielki zjazd – bo buzujące hormony. Jak to wygląda u Ciebie? Emocjonalna huśtawka, czy zen i pełna radość? Zen był dosłownie 3 dni, energia mnie rozsadzała , a tu jeszcze ten głos rozsądku ( i mój i Pawła ) nie mówić nikomu bo to tak wcześnie a mi się chciało krzyczeć z radości , będę mamą po raz trzeci, będę mamą! Ale po paru dniach doświadczyłam największego odpływu energii w życiu. Dopiero zrozumiałam, co to znaczy nie móc otworzyć oczu i podnieść się z kanapy. Jakby ktoś odłączył dopływ energii. Do tego mdłości okropne. Strasznie mnie to wymęczyło. Tak jakby ten ktoś, pod tym kocem to nie byłam ja . Uff. Przeszło, ale po trzech miesiącach! 🙂

Jak wyglądała Twoja aktywność przed ciążą? Aktywność jest u mnie wpisana w codzienność! Mając dwie małe

córki (6 i 4 lata) jest się aktywnym non stop 🙂 Amatorsko uprawiamy z mężem triathlon, więc pływałam, jeździłam na rowerze i biegałam. Dowiedziałam się o trzeciej ciąży w przeddzień zawodów na 10 km. Oczywiście już nie pobiegłam. To był też moment zakończenia sezonu triathlonowego, więc chciałam skupić się na szybszym bieganiu… Ale na to przyjdzie jeszcze czas 🙂

Choć jesteś już w dziewiątym miesiącu, nadal się ruszasz. Opowiedz o tym, co robisz i jak zmieniała się ta aktywność w trakcie ciąży. Nie ukrywam, że jest mi coraz ciężej z brzuszkiem, ale ciągle się ruszam i jestem aktywna. Regularnie maszeruję, pływam. W każdy niedzielny poranek „budzę Gdańsk”, organizuję treningi marszo biegowe. Dla każdego. Teraz jestem w tej grupie marszowej, spaceruję, delektuję się chwilą. Moje obie córki są „zimowe” więc wyjątkowo cieszy mnie ta wiosna! Zawsze byłam rannym ptaszkiem. Ale ostatnie tygodnie to pobudki o 5 rano z energią za dwóch 🙂

Co na to Twój lekarz? Choć temat ruchu w ciąży to już żadna nowość, nadal pojawia się wokół niego trochę szumu. Lekarz odradził mi bieganie. Dlatego od 4 miesiąca, kiedy poczułam się lepiej, zaczęłam dużo maszerować i pływać. Mam szczęście, bo naprawdę czuję się bardzo dobrze. Jeżeli jednak ktoś nie może być aktywnym w ciąży, z różnych względów to trzeba sobie powiedzieć pass. Zdrowie jest najważniejsze! Jeszcze przyjdzie czas na aktywność, wraz z narodzeniem maluszka!

Co Cię motywuje, żeby nadal się ruszać, zamiast oddać się zasłużonemu relaksowi na kanapie? 🙂

Mam szczęście, że mogłam wstać z kanapy. Ile można na niej leżeć? W życiu jest tyle rzeczy do zrobienia. Mi zawsze brakuje czasu. A ja się najlepiej relaksuję w ruchu. Oczywiście uwielbiam teraz usiąść na tarasie z kubkiem herbaty, popatrzeć na drzewa, kwiaty, poczytać książkę. Fajnie jest być mamą w formie, moje córki są bardzo aktywne i chociaż teraz dogonić ich nie mogę to radość ze wspólnie spędzonego, aktywnego czasu to coś, czego nikt odebrać mi nie może!

Co powiedziałabyś dziewczynom, które się wahają? Załóżmy, że ciąża przebiega prawidłowo, a lekarz jest „za”. Dziewczyny, aktywność fizyczna naprawdę pomaga w ciąży, przy porodzie i po porodzie . Musimy być silne, świadome własnego ciała, żebyśmy miały więcej energii, gdy urodzi się nasze dziecko . Będzie łatwiej teraz i potem! W drugiej ciąży utyłam 20 kg, trzy tygodnie po porodzie byłam już na basenie, po pięciu tygodniach wyszłam na pierwsze truchtanie. Zaczęłam się przygotowywać do debiutu w triathlonie. I po pół roku od porodu, będąc matką karmiącą ukończyłam dystans ¼ IM (950 m pływanie, 45 km rower, 10,5 km bieg). Zawsze powtarzam: mogłam ja, możesz Ty!


Masz już jakieś sportowe plany na przyszłość, czy dajesz sobie czas na ich wymyślenie?

Wiesz, na razie najważniejsze jest tu i teraz. Czas pokaże. Ale sport jest dla mnie ważny, dla zdrowia! Tego psychicznego też. Na razie planuję start w sztafecie podczas Enea Bydgoszcz Triathlon, 8 lipca. Planuję popłynąć. Startujemy rodzinnie plus znajomi i przyjaciele TriMamy. Planowałam zabrać dziadków do pomocy przy dzieciach, a tu się okazuje, że oni też startują w sztafetach! Moja mama, moi teściowie, bracia, bratowa, mąż i ja! A nasze dziewczynki dziewczynki dzień wcześniej w zawodach dla dzieci. Z tego wszystkiego najważniejszym jest start w maju na porodówce!

Czego Ci życzyć, poza szczęśliwym, majowym finiszem? 🙂

Oj, chyba niczego innego. Jak majowe rozwiązanie będzie szczęśliwe to wiem, że cała reszta będzie taka, jaką sobie wymarzyłam całe życie. To tak jakby właśnie spełniał się mój sen…

 

Natalia to autorka bloga TriMama – T jak treningi, R jak rodzina, I jak inspiracje.  Znajdziecie ją też na Facebooku i Instagramie – uśmiechniętą, pełną energii, zaraźliwie motywującą!

 

OLA SOBIEGRAJ FIT IN WROCŁAW

blogerka, trener personalny, dietetyk, mama Milenki, spodziewa się synka


A więc druga ciąża! Pamiętasz swoje pierwsze myśli, gdy się o niej dowiedziałaś?

Haha, pamiętam, ale nie wiem, czy wolno mi je powtórzyć w zaistniałych okolicznościach: „Oby nie bliźniaki” 😀

Serio. Mamy spore obciążenie genetyczne w tej kwestii i dokładnie tę myśl pamiętam 🙂 Ale jeśli chodzi o emocje, to nie czułam strachu, raczej zaskoczenie i radość. Pamiętam więc też swoje uffff gdy się okazało, że fasolka jest jedna 😉

Z poziomem energii w dwupaku bywa różnie. Zwłaszcza 1szy trymestr jest czasem taki, jak w filmach: bieg do łazienki – bo mdłości, wielki zjazd – bo buzujące hormony. Jak to wygląda u Ciebie? Emocjonalna huśtawka, czy zen i pełna radość? 😊

Pierwszy trymestr dał mi popalić, fakt. Ale cała reszta przebiega bardzo… normalnie? 🙂 Własna firma, czterolatka na pokładzie i kilka zaplanowanych wyjazdów nie pozostawiło zbyt wiele czasu na rozkminianie nastrojów. Czułam się bardzo dobrze. Teraz zdecydowanie zen, bo wrzuciłam na luz i sporo odpoczywam, w dodatku w przyjemnej wiosennej aurze 🙂

Jak wyglądała Twoja aktywność przed ciążą?

Z racji zawodu (trener personalny) i pracy, która zawsze była moją największą pasją, trening towarzyszył mi na co dzień. Fitness i treningi biegowe zajmowały mi większą część tygodnia, a do tego jeszcze trzeba dodać aktywne weekendy na rowerach i w butach biegowych. Pracowałam w ruchu, odpoczywałam też w ruchu. Siadałam tylko po to, żeby poczytać Milence książkę albo napisać post na bloga 😉

Choć jesteś już w dziewiątym miesiącu, nadal się ruszasz. Opowiedz o tym, co robisz i jak zmieniała się ta aktywność w trakcie ciąży.

Zwolniłam, choć od samego początku ćwiczyłam 5 razy w tygodniu. Z początku fitness, ćwiczenia siłowe, pilates, bieganie około 15km tygodniowo. Postawiłam na ćwiczenia ogólnorozwojowe, kondycyjne i korzystałam z różnych przyrządów typu hantle, piłka, itp. Zmieniło się to, że absolutnie nie podążałam za żadnym planem treningowym. Dopasowywałam aktywność do samopoczucia danego dnia i wyeliminowałam pojedyncze ćwiczenia, które nie są wskazane w ciąży.

W połowie ciąży zrezygnowałam z biegania, które zdecydowanie przestało mi służyć. Czułam zbyt duży nacisk mięśni dna miednicy i bieganie nie sprawiało mi przyjemności. Odpuściłam. Zamieniłam je na spacery i basen – który, dodam, nigdy nie był moją wielką miłością, ale chciałam się przekonać raz jeszcze. Pływałam aż przestałam się mieścić w kostium kąpielowy 😛 Nie jest to „mój” sport, choć cieszę się, że dałam mu szansę i dobrze się czułam pływając.

W międzyczasie odkryłam jogę i to był strzał w dziesiątkę! W tej chwili łączę fitness, pilates i jogę. Został mi rytm pięciu treningów w tygodniu, trwają około pół godziny. Od dłuższego czasu kładę większy nacisk na oddychanie, wzmacnianie grzbietu i trening mięśni dna miednicy. Słucham swojego organizmu, bazuję na świadomości własnego ciała i dobieram ćwiczenia do aktualnych potrzeb. Oprócz tego dużo spaceruję 🙂

Co na to Twój lekarz? Choć temat ruchu w ciąży to już żadna nowość, nadal pojawia się wokół niego trochę szumu.

Lekarz kibicuje i popiera, a wyniki badań tylko potwierdzają fakt, że ruch mi służy 🙂

Co Cię motywuje, żeby nadal się ruszać, zamiast oddać się zasłużonemu relaksowi na kanapie? 😊

Trochę na kanapie też leżę, nie powiem, że nie! Przeczytałam już sporo książek, na które się czaiłam długo i ciągle brakowało mi czasu.

Ale ja odpoczywam w ruchu. Aktywność sprawia, że lepiej się czuję. I to jest chyba największa motywacja. Jeszcze ani razu nie poczułam w tej ciąży bólu pleców, a przemęczenie dopadło mnie po spacerze, który trwał 4h – chyba miało prawo w ósmym

miesiącu ciąży… 😉

Co powiedziałabyś dziewczynom, które się wahają? Załóżmy, że ciąża przebiega prawidłowo, a lekarz jest „za”.

Chyba nie starałabym się nikogo przekonywać na siłę… Wolę dawać dobry przykład i promować aktywność fizyczną, także w ciąży, swoimi sposobami. Chcę wspierać, dzielić się wiedzą i motywować jak umiem. Ale na pewno nie każdą osobę jestem w stanie zachęcić. Ruch zapewnia endorfiny, dotlenienie i pozytywną energię 🙂 A tylko skutkiem ubocznym, choć kuszącym, jest fakt, że sylwetka cierpi na ciąży zdecydowanie mniej i szybciej będziemy wyglądać po porodzie tak, jak chcemy.

Mamy tendencję do traktowania ciąży jako wymówki od wielu rzeczy – zdrowego jedzenia, aktywności fizycznej, pracy. I o ile wykorzystujemy ten czas tak, że przynosi nam radość i satysfakcję, to świetnie! Każda z nas spełnia się inaczej.

Masz już jakieś sportowe plany na przyszłość, czy dajesz sobie czas na ich wymyślenie?

Nie planuję, bo wiem po pierwszym dziecku, że czeka mnie… nieprzewidywalne 😉 Wolę się nie spinać z planami, bo ich niepowodzenie oznacza tylko frustrację. Po cichu liczę jednak na to, że bez przeszkód będę mogła wykorzystać już czas połogu i nadzwyczajną w tym okresie zdolność organizmu do regeneracji, by zadbać o nadwyrężone mięśnie. Powoli będę wracać do treningów, jeszcze wolniej do biegania.

Nie obawiam się, że nagle odechce mi się ćwiczyć czy biegać. Że zabraknie mi motywacji. Ale też jestem świadoma, że najpierw muszę się ogarnąć  w nowej rzeczywistości i dojść do siebie fizycznie. Aktywność fizyczna jest mi potrzebna – tak psychicznie, jak i fizycznie. Jak przyjdzie czas, wymyślę sportowe plany, jestem tego pewna 🙂

Zastanawiam się nad wózkiem biegowym – wiem, że masz pozytywne doświadczenia i między innymi Ty mnie do tego zachęcasz 🙂 Z drugiej strony pamiętam czas, jak Milenka była niemowlakiem – bieganie było dla mnie wtedy najwspanialszą odskocznią, relaksem i czasem dla samej siebie po rutynowym dniu spędzonym z maluchem. Przypuszczam, że teraz będzie podobnie i wcale nie będę miała ochoty zapraszać synka na bieganie 😉 Ale będzie mi pewnie towarzyszył dzielnie podczas treningów domowych – w ciągu paru lat treningów personalnych zgromadziłam w salonie całkiem sporo akcesoriów, których nie powstydziłaby się niejedna siłownia 🙂

Sportowe plany nieco łączą się z moimi planami zawodowymi – i tu tym bardziej nie chcę sobie stawiać zbyt wygórowanych celów i za ambitnie podchodzić do tematu. Choć oczywiście mam swoje cele i terminy, z których chciałabym się wywiązać przed samą sobą 🙂

Czego Ci życzyć, poza szczęśliwym, majowym finiszem? 😊

Chyba właśnie tego – żebym bez presji, ale z pasją wróciła do działalności zawodowej… w miarę szybko 😉

 

Olę znajdziecie w sieci na jej blogu, Facebooku i Instagramie. Prowadzi też Fit-Grupę, a stacjonarnie można ją spotkać we Wrocławiu, gdzie prowadzi treningi i pomaga zdrowo się odżywiać w ramach swojej działalności Fit in Wrocław. Dołączcie do niej po codziennego kopa do działania, zdrowe i proste przepisy i dużo motywacji!

 

NATALIA LIGENZA RUN WITH MUM 🙂

ja czyli blogerka, biegaczka, mama Nadii, spodziewam się bliźniąt …i jako, że “widzimy się” na codzień postaram się przebiec przez pytania w lekkim skrócie


Druga ciąża – jakie miałam myśli, gdy się o niej dowiedziałam? Fruwałam pod sufitem! To było aż niewiarygodne.

Po 1sze: miałam duże problemy hormonalne i nic nie pomagało. Zapisałam się po roku do kliniki. Dostałam nowe leki i kiepsko się po nich czułam. W końcu, przy kolejnym nieudanym miesiącu odstawiłam je, potrzebowałam przerwy –  lekarce się nawet nie przyznałam, była na wakacjach. Ja też i pamiętam, jak spłakałam się jak bóbr na wycieczce po cudnej Czarnogórze 😉 A miesiąc później: dwie kreski…

Po 2gie: wyobraźcie sobie ten motyw, niedługo po powrocie z wakacji. Odbieram małą z przedszkola i słyszę: “gratulacje! Nadia powiedziała”. Na moje pytanie, o co chodzi słyszę coś w stylu: “powiedziała, że mama ma w brzuchu dwa dzidziusie”. Byłam świeżo po tej kolejnej nieudanej próbie i to był dla mnie cios wiecie, prosto w brzuch. Przy usypianiu spytałam ją, czemu tak powiedziała i czy chciałaby mieć brata albo siostrę. “Nie, brata i siostrę. Bliźniaki”.

Gdy niedługo później zobaczyłam te dwie kulki na USG myślałam więc, że zemdleję 🙂

 
 

Poziom energii w trzypaku: emocjonalna huśtawka, czy zen i pełna radość? 😊


Opcja B i nic poza tym. Połączyło się z wymarzonym wyjazdem, to było jak sen na jawie.

Jak wyglądała Twoja aktywność przed ciążą?

Byłam zakręcona, ci którzy z Was, którzy dłużej śledzą RwM kojarzą motyw 🙂 Założyłam sobie konkretne wyniki, byłam na fali wznoszącej, rano pływałam, wieczorami biegałam, do tego dochodził obowiązkowy trening uzupełniający i niezdiagnozowane ADHD 😉

Pisząc to jestem trzy tygodnie przed porodem. Jak zmieniała się moja aktywność w trakcie ciąży?

Przez 1szy trymestr byłam bardzo ostrożna, bo ogromnie bałam się jakichkolwiek komplikacji, zwłaszcza że już od 6 tygodnia wiedziałam o bliźniętach, a często zdarza się, że jeden z nich “się wchłania”, dochodzi do samoistnego poronienia. Chodziłam, pływałam i próbowałam dokopać się do jakichkolwiek informacji odnośnie sportu w ciąży bliźniaczej, praktycznie bez skutku! Zwykle z automatu mówi się, że aktywność jest zabroniona, ale sprawdziłam to z lekarzami specjalizującymi się w temacie i….usłyszałam, że jednak mogę! Yeah!


Od tej pory rutynę mam praktycznie identyczną. Codziennie chodzę – od 3km do dłuższych dystansów na weekendowych wycieczkach w góry. Co drugi dzień robię na siłowni krótkie, 20-30min cardio (orbitrek lub rowerek stacjonarny), a potem set ćwiczeń na nogi, pośladki i ręce. Co drugi dzień ćwiczę jogę dla kobiet w ciąży. Chodzę też na basen, ale nieregularnie – pływam kraulem, bo tak mi najwygodniej, nie liczę długości, robię wszystko na wyczucie.

 
 

Co na to mój lekarz?

W Polsce lekarka z poradni ciąż bliźniaczych powiedziała coś w stylu, cytuję: “ma pani prawdopodobnie lepszą kondycję niż 90% społeczeństwa. Gdyby zaczęła pani z dnia na dzień leżeć na kanapie, mogłoby to tylko zaszkodzić”.

Od czwartego miesiąca prowadzę ciążę w USA. Kobiety pracują tutaj praktycznie do samego końca i są bardzo zachęcane do aktywności. Na forum mam bliźniaków w Colorado roi się od dziewczyn, które ćwiczyły do samego finiszu. Lekarz nie widzi kompletnie żadnych przeciwwskazań – prosi tylko, żeby zwracać uwagę czy taka aktywność zmienia coś w samopoczuciu na niekorzyść – czy np. nie twardnieje podczas lub po niej brzuch.

Co mnie motywuje, żeby nadal się ruszać?

Kocham to i inaczej nie umiem.

Co powiedziałabym dziewczynom, które mają zielone światło od lekarza, ale mimo to się wahają?

Może to jakaś herezja, ale nie uważam, żeby sport pomagał przy porodzie. Urodziłam w 40tc 2,9kg dziecko i myślałam, że nie przeżyję tego bólu 🙂

Ale! Poród to tylko moment (lub 20kilka godzin :-D). Samopoczucie, które ma się podczas ciąży i szybki powrót do normalności to inna bajka. Stąd bardzo, bardzo warto! Jedyny ból, który do tej pory czułam to ten, gdy….muszę wstać z łóżka po nocy. Spodziewałam się “aresztu łóżkowego”, przymusowego leżenia. Nic takiego mnie póki co nie spotkało!

Moje sportowe plany na przyszłość?

Mam na oku kilka zawodów, biegowych i tri, w Colorado i okolicy. Chcę wrócić do formy biegając z bliźniakami w wózku i udowodnić samej sobie, że moje marzenia się nie przeterminowały, tylko po prostu będę miała do nich trochę pod górkę. Ale…każdy maratończyk wie, że podbiegi robią robotę 🙂

 

Jesteś nowa na blogu? Znajdziesz mnie też na Facebooku i Instagramie. Pełno tam o sporcie, zmianach w życiu na lepsze, codzienności w USA i książkach 🙂

 

Dziewczyny! Wasza kolej. Czy macie za sobą ciążę w takiej aktywnej wersji? Jak to u Was wyglądało? A może dopiero zaczynacie, planujecie, głowicie się…? Dajcie znać, komentarze są Wasze!

Całą trójką przesyłamy Wam mnóstwo energii i życzymy zdrowia dla mam i “lokatorów” 🙂

4 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

WYSZŁAM NA MIASTO, a tam życie

….w pępku Wwy. Sobie tętni. Idę środkiem, jak w bańce, jak w bajce, niewidzialna. Adidasy nie brzmią na tym zgrzanym chodniku, jak powinny, nie ma stuk-stuk-stukstukstuk. W tej trattorii na rogu włosk

Comments


bottom of page