top of page

Zabiłam Brakczasu…

Mogę się przyczepić i powymądrzać? Ano mogę, bo to mój e-schowek, za który płacę coś w rodzaju czynszu i który muszę regularnie sprzątać z jakiegoś chińskiego spamu, opornego na (podobno) mądrego plug-ina. A Ty masz trzy opcje. a) Uznasz, że tekst jest o Tobie i rzucisz fochem, że piszę głupoty b) Uznasz, że to nie jest tekst o Tobie c) Uznasz, że jest o Tobie, ale może, MOŻE jest w nim ziarenko prawdy…

Nie mam czasu! Oooo. Jakie to proste, dziecinnie proste. A już zwłaszcza, jeśli faktycznie owo dziecko posiadasz. Brak czasu dostajesz w pakiecie z wypisem ze szpitala i (prawie na pewno) zbyt ciepło ubranym noworodkiem.

Żegnajcie, przyjemności. Żegnaj, beztrosko. Żegnaj, pasjo. Sorry, ale od teraz to ja nie mam dla Was czasu do odwołania! No to sobie nie miej, bo widocznie nie wiesz jeszcze, że to kwestia Twojego wyboru.

Każdy z nas ma te krótkie 24 godziny wypełnione gonieniem własnego ogona, obowiązkami, machaniem szczotką, napierdzielaniem w klawiaturę kompa, błaganiem dzieci o zmiłowanie.

Każdy chciałby dłużej sobie pospać, krócej popracować, dłużej uprawiać chill out przed genialnym filmem, krócej kwitnąć w kolejkach.

Każdy z nas n i e  m a  c z a s u!

Dlaczego więc niektórym z nas starcza go tylko na pracę i spanie, a w tym samym czasie inni są w stanie rozwijać się, cieszyć urozmaiconymi dniami i o siebie dbać?

Nie będzie tu pisania, jaka ja ogarnięta i jak rozpykałam system. Jestem raczej z tych, co bardzo chcą, ale nie zawsze potrafią, z tych z wywieszonym językiem, upadającymi na ziemię zakupami i upierdliwymi przypominajkami w telefonie.

A mimo to uważam, że MAM CZAS! Zrobiłam tak, że nie mam czasu na brak czasu. Uparłam się jak oślica na niektóre kwestie i po prostu stwierdziłam, że MUSZĘ na nie znaleźć ten przeklęty czas.

Jakim cudem on się u mnie wziął?

BRAK CZASU TO STAN UMYSŁU

Pamiętasz, dajmy na to, studia? Kto uważał się wtedy za człowieka z dużą ilością czasu? No błagam. Były szeroko pojęte „projekty”. Imprezki, które mieszały dzień z nocą. Student spieszy się na zaliczenie, piwko w happy hours, darmowe wejście do klubu, dla studenta CZAS jest dobrem luksusowym niczym ciepły obiad u mamy.

Na ten studencki „brak czasu” patrzy się potem z politowaniem i tęsknotą. Bo przecież on wtedy BYŁ, lecz się na amen ZMYŁ.

TERAZ to my dopiero nie mamy czasu! Dorośli tacy, zapracowani.

I nie będziemy go mieli tak długo, aż sobie nie powiemy STOP.

Czas jest pojęciem względnym.

W TYM SAMYM CZASIE jedno dziecko rozpyka szkolną kartkówkę i zdąży ją jeszcze sprawdzić, a inne nadal będzie analizowało pytania.

W TYM SAMYM CZASIE jedna osoba ogarnie trójkę dzieci, siebie i psa, a inna zrezygnuje z zakładania rodziny, bo… nie ma na nią czasu.

W TYM SAMYM CZASIE, gdy ja robię 5km, Kenijczyk przebiegnie ich jakieś 8 (eh).

Aż w końcu – i to mnie zawsze motywuje najbardziej – W TYM SAMYM CZASIE jedni robią niesamowite rzeczy, a inni odhaczają kolejne, podobne do siebie dni w kalendarzu.

Jeśli, tak jak ja, bardzo nie chcesz być w tej 2giej grupie nie masz wyjścia i musisz ten czas wyrwać dobie z gardła 🙂

IM WIĘCEJ ROBISZ TYM WIĘCEJ MOŻESZ

Ta zależność jest równie prosta, jak genialna. Im więcej jesz słodyczy, tym bardziej masz ochotę na cukier. Im więcej trenujesz, tym więcej masz siły. Im więcej uda Ci się zdobyć, tym bardziej czujesz, że to nie Twoje ostatnie słowo.

Z czasem jest identycznie.

Moja kuzynka pracuje i wychowuje dziecko, a jednak (w tzw. międzyczasie) udało się jej rozkręcić oryginalny biznes. Wieczorami tworzy lalki, które robią furorę za granicą.

Jedna z blogerek, które czytam – Biegająca Bio Mama – potrafi połączyć treningi do triathlonu (swoje i partnera) z wychowywaniem córeczki, zdrowym gotowaniem i prowadzeniem sportowego biznesu.

Mój znajomy łączy intensywne treningi do ultramaratonów z pracą na pełen etat, podróżami, pisaniem i dodatkowymi kursami.

Ojciec mojej koleżanki jest prezesem ogromnej firmy, a jednocześnie regularnie gra w tenisa, zrobił kilka kierunków studiów podyplomowych, tworzy nowe rozwiązania biznesowe i podróżuje, promując je gdzieś tam hen, w świecie.

Takich przykładów jest na potęgę i jak się ich człowiek naczyta to jojczenie na brak czasu to taki trochę…wstyd.

ORGANIZACJA

To słowo wywołuje ciarki zwłaszcza u kogoś, kto lubi żyć na spontanie. Niestety na codzień  spontanicznie = chaotycznie. I nie ma zmiłuj. Naukowcy są zgodni, że doba dłuższa nie będzie. Dlatego chcąc z niej wycisnąć więcej, trzeba:

  1. Wszystko sobie zmyślnie poukładać.

  2. Wyciąć pożeracze czasu (…albo chociaż je przyciąć. Życie bez neta? No nieeee.)

  3. Znaleźć sposób na robienie rzeczy szybciej.

Patentów jest cała masa i polecam ich testowanie – to wciąga 🙂

Proste inspiracje:

1. LISTY. Polecam Google Keep, który można zsynchronizować z telefonem albo klasykę – kartka papieru. Kolejkuj, układaj od najważniejszych, wykreślaj.

Zawsze działa: a) zaczynanie od tego, co najbardziej mnie dręczy b) robienie od ręki tego, co zajmuje max. 10 minut

…o organizacji czasu pisałam już też tutaj -> Pani jr Time Manager kontra 24h/dobę

2. LIMITY. Nie oglądam TV (poza Elką na TVNie włączaną do nocnego rozciągania 😀 ). Z netem nie jest już tak kolorowo…

Warto: a) oduczyć się automatycznego przeglądania co rusz FB/Insta itd. b) zainstalować sobie aplikacje typu Appdicted albo Timesheet – prawda o czasie spędzonym w sieci może być szokiem 😛 c) poćwiczyć silną wolę i wyznaczyć sobie np. pół godziny dziennie (za mało? 🙂 ) na przegląd społecznościówek

3. OPTYMALIZACJA – brzmi trochę korpo, ale pasuje 🙂

Sztuczki: a) łączenie czynności – sprzątanie z audiobookiem, czytanie w drodze do pracy, BIEGANIE Z DZIECKIEM 🙂 b) robienie rzeczy szybciej – to są banały, ale nawet nauka szybkiego krojenia z filmika z YouTube’a pozwoli zaoszczędzić trochę czasu. Inny patent – szybkie czytanie. Coś genialnego. Będzie o tym cały osobny post, bo jestem właśnie w trakcie kursu c) odpuszczanie – zwłaszcza tego, co pochłania dużo czasu i energii, a wcale nie musi być zrobione. Let it goooo! Polecam gorąco książkę Esencjalista – TUTAJ kupisz po taniości

A jeśli myślisz, że nie masz czasu na czytanie –  wpadaj tutaj: O matko, kiedy tu czytać? 10 sprytnych sposobów na miks czytania z…. Zmienisz zdanie 🙂

BRAK CZASU JEST NUDNY

Rozmowa ze znajomym nr 1 (jeszcze za czasów, gdy byłam brzuchatką). – Jak tam, chodzisz dalej na ten crossfit? – Nieee, no coś Ty. Nie mam czasu. Urodzisz, to zobaczysz. Przy dziecku nie ma na nic czasu.

Rozmowa  ze znajomym nr 2. – Gratuluję córeczki! Jak Wasze wspinanie, dajecie jakoś radę? – No pewnie. Musimy trochę się nakombinować, ale motywacja mega, a żonie idzie lepiej niż przed ciążą.

Z przymrużeniem oka traktuję wypowiedziane smętnym głosem zwierzenia o braku czasu. Nie dlatego, że jestem taką biczą – bo NIE jestem. Po prostu nikt mi nie wmówi, że się nie da. Nienienie. Przekonałam się na sobie, a nie jestem ani super zorganizowana, ani w czymkolwiek wyręczana, ani na tyle bogata, by sobie opłacić opiekunkę na wieczór/trenera do domu czy panią do sprzątania.

Ale za każdym razem, gdy mam ochotę użalać się, jaka to ja jestem dojechana, przywołuję się do porządku. Bo brak czasu jest nudny. A hak na niego jest tylko jeden: CHCIEĆ i DZIAŁAĆ.

Wymądrzałam się ja: Matka-Polka, z czasem na pełnoetatową pracę, trenowanie, czytanie, gotowanie, pisanie, a przede wszystkim wychowywanie małej N., z którą co wieczór siedzimy godzinę w egipskich ciemnościach walcząc, żeby wreszcie zasnęła 🙂

3 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

WYSZŁAM NA MIASTO, a tam życie

….w pępku Wwy. Sobie tętni. Idę środkiem, jak w bańce, jak w bajce, niewidzialna. Adidasy nie brzmią na tym zgrzanym chodniku, jak powinny, nie ma stuk-stuk-stukstukstuk. W tej trattorii na rogu włosk

ROZWAŻNA CZY ODWAŻNA? List do dziewczynek.

Wsunęła stopy w buty i poleciała nosem prosto w dywan. – Mamo! Są złączone, złączone, złą…… – rozpacz razy milion. Wybiegłam jak z kadru słabej komedii, z nożyczkami w jednej ręce, tuszem w drugiej.

Comments


bottom of page