top of page

TWÓJ NOWY NAWYK ŻYWIENIOWY czyli jak przechytrzyć przyzwyczajenia?

Niby w mózgu kobiety wszystko jest ze sobą polinkowane, a w tym męskim każdy temat ma swoje pudełko. Całe szczęście na jeden i drugi działa mnóstwo sztuczek jego zaprogramowania, a najprostsza z nich to nawyk. Jak on działa i dlaczego działa cuda?

Podświadomość – to tutaj wdrukowane są nasze nawyki. Dobrze, gdy pogoda taka, że żal nam wygonić psa, a sami jednak wiążemy adidasy, bo COŚ nas pcha. Gorzej, gdy pod osłoną nocą skradamy się na palcach po “coś słodkiego”, mmm. To są dwie te same akcje. A gdy się je zrozumie i wytropi w codziennym natłoku  myśli – można sporo przetasować w swojej głowie.

 

Tekst oparłam na wiedzy zaczerpniętej z popularnej książki Charlesa Duhigga “Siła nawyku” i wielomiesięcznych testach na samej sobie 😉 Warto przeczytać, nawet, jeśli aktualnie nie masz do swoich nawyków żadnego “ale”.

 

Motywacja motywacją, ale na ile jej wystarczy? Zwłaszcza, że zwykle jest kapryśna, jak kobieta – skacze pod sufit, a potem zalicza ostre zderzenie z przyziemnością i robi się ciężko.

Możliwe, że to znasz – koniecznie chcesz coś zmienić, a potem – jak to możliwe?! – znów działasz jak automat, powtarzając ten sam schemat. Na końcu czeka Cię złość, potem kolejny przypływ motywacji do zmian i zabawa zaczyna się od początku.

PĘTLA NAWYKU

Każde przyzwyczajenie to pętla trzech wydarzeń.

Zaczyna się od wskazówki – to coś, co przypomina Twojej podświadomości o nawyku, taki wyzwalacz. Dla przykładu – w tej całej gonitwie złapałam niezbyt zacny nawyk kupowania przy wyjściu z pracy wafli ryżowych w gorzkiej czekoladzie 😉 Schemat był zawsze ten sam, a wyzwalacz – wyjście z pracy na zmęczeniu, ze świadomością, że drugiej części dnia daleko będzie do relaksu. A więc w końcu coś mi się od życia należy, prawda? No i tak powstaje wyzwalacz, tworzy się link w głowie. Link nr 456789.

Wyzwalacz działa bezbłędnie i odpala konkretne przyzwyczajenie. Możesz mieć wtedy wręcz wrażenie, że działasz na automacie i jest w Tobie uparta determinacja, żeby koniecznie to COŚ zrobić. Siła nawyku to świetny popis potęgi podświadomości. Nie pogadasz! Robisz.

Na końcu pojawia się wisienka na torcie, nagroda. Dłuższa lub krótsza przyjemność z tego, co właśnie się zdarzyło. Niestety życie nie jest sprawiedliwe i po złych nawykach zaraz za nagrodą czają się wyrzuty sumienia lub inne, ponure przemyślenia.

Pozostaje się więc z tego układu wydostać.

UCIEKAMY Z PĘTLI

Paradoksalnie, żeby z niej uciec, trzeba zostać. Ale po kolei.

Zaczyna się zwykle prosto; deklaracją typu: “od jutra nie jem słodyczy”, “zaczynam trenować”, “muszę mniej siedzieć w necie” itd.

Ale niezależnie, jak żarliwa jest ta deklaracja, nie zaprowadzi ona daleko. Nie ma lekko, bo przeciwnikiem jest nasz, już zaprogramowany na daną czynność mózg. By go przechytrzyć musimy być sprytniejsi. Najłatwiejszym trikiem jest zmiana zwyczaju przy zachowaniu nagrody.

Pętla pozostanie taka sama: wskazówka – zwyczaj – nagroda, ale wymienimy sobie środek na lepszy.

Uda się pod warunkiem, że wytropisz wskazówkę i nagrodę, bo one wcale nie są takie oczywiste. A czasem ją, ale hello – komu by się chciało do nich otwarcie przyznać? 🙂

Lecąc na moim przypadku z waflami ryżowymi – znamy już wyzwalacz, czyli wyjście z pracy, mijanie kiosku i nagłą potrzebę doładowania energią. Na czym polega moja nagroda? Nie sądzę, żeby było to zaspokojenie głodu i wyrównanie niedoboru węgli do intensywnych treningów biegaczki! To tylko moja słaba wymówka. Chodziło o zastrzyk energii i poczucia “krótkiej chwili przyjemności” (niestety dokładnie tak działają słodycze i dlatego czasem tak trudno się od nich powstrzymać).

SPRYTNA PODMIANKA

Po rozłożeniu naszego nawyku na części pierwsze, pozostaje go tylko rozbroić, czyli zmienić tak, by ze szkodliwego stał się pożyteczny lub neutralny. Ważne, że cokolwiek nie wybierzemy, powinniśmy zachować nagrodę i w nią uwierzyć.

Tutaj łatwo wpaść z jednej pułapki w drugą – stąd tyle osób, rzucając palenie, zaczyna podjadać. Nowy zwyczaj trzeba dobrać ostrożnie, ale możliwości są ogromne!

Wracając do przykładowego wafla – co mogłam zrobić?

1. Unikać spotkania z wyzwalaczem, czyli np. mijać kiosk  z waflową wystawką. W niektórych przypadkach ten sposób mógłby zadziałać; gorzej, jeśli kilkaset metrów dalej masz kolejną pokusę/miejsce, w którym możesz dostać swoją nagrodę. Nie kupię w sklepiku, to wejdę do Hebe – i posprzątane 😉

2. Podmienić nawyk na nowy, również dający taką nagrodę – energię i poczucie chwili dla siebie. Co robię? Wyciągam książkę (a ostatnio już tylko czytnik, zakochałam się!) i myśli odpływają mi w zupełnie innym kierunku. Równie dobrze mogłabym zakładać słuchawki i odpalać energetyzującą piosenkę, pić wodę, tańczyć na ulicy 🙂 Ważne, żeby było to banalnie proste, dostępne w każdym momencie i realizujące to samo pragnienie.

ZACZYNA SIĘ ZABAWA

Teraz pozostaje już tylko trening siły woli. Świadomość, jak działa cały schemat bardzo pomaga! Gdy znów poczujesz swój wyzwalacz – konkretny moment dnia, uczucie, widok swojej pokusy, myśl itd. – działaj według nowego planu i ciesz się nagrodą.

To działa – dlatego tyle osób uzależnia się wręcz od biegania (nagroda: uczucie “po”), ale też telewizji, internetu, wieczornego drinka.

Jeśli zdecydujesz się na podmiankę swojego nawyku, spotkasz się z niezłym oporem materii. Twój mózg zaprotestuje, bo dąży do automatyzacji tego, co ma już wdrukowane jako nawyk. Będzie Cię wystawiał na próbę uparcie, prawdopodobnie kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy w ciągu dnia. Dobra wiadomość jest taka, że im bardziej się zaprzesz, tym bardziej on odpuści i zaskoczy, że od teraz działacie inaczej. A potem zafiksuje się tak samo silnie na nowy, lepszy nawyk 🙂

Warto nakręcać się tymi małymi zwycięstwami. Gdy poczujesz, że zbliża się moment próby – wyzwalacz, ale uda Ci się zareagować na niego nowym nawykiem – notuj to. Rób kreseczki w notatniku, kropki na ręce, cokolwiek 🙂 Zobaczysz wtedy, jak ich ilość się zmniejsza. Satysfakcja gwarantowana.

ŁAP PLANSZĘ NAWYKU

Jeśli masz ochotę na taką zabawę w tworzenie nowych nawyków lub podmienianie starych, mam dla Ciebie małą pomoc naukową – koło do przedrukowania na lodówkę lub schowanie do portfela/notesu. Kliknij tutaj, by je pobrać.  Mi bardzo pomaga, więc może przyda się i Tobie. Wybierasz jeden lub parę nawyków (pamiętaj, żeby im mniej tym bezpieczniej!). Każdy ma swój tor. Codziennie zaznaczasz, czy udało Ci się zrealizować postanowienie, czy może niekoniecznie. 

Poznając ten schemat możesz włączyć i wyłączyć mnóstwo schematów działania. Zacząć wstawać rano… Porzucić wieczorne podjadanie… Czytać więcej książek… Walczyć z bałaganieniem… Myśleć pozytywnie, gdy ma się ochotę podłamać…

Możliwości jest tak dużo, że wcale nie zabrzmi zbyt szumnie, gdy powiem – majstrując w nawykach możesz dążyć do swoich celów i spełniać marzenia. Taaak, tak, TAK. Bo im więcej zautomatyzujesz, tym bardziej Twoja podświadomość będzie Ci sprzyjać.

Kibicuję! Daj znać, jakie są Twoje doświadczenia w tej materii.

Wasza N. (już nie podjadająca wafli)

2 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page