top of page

KSIĄŻKI MIESIĄCA #7 – dla dziecka, dla Ciebie

Zima. Nie dość, że moja Nka wyprzedza mnie na sankach, to jeszcze poszła o krok dalej w miłości do ksiażek i zaczęła spać przytulona do…lampki do czytania. Wymiękam. Zostałam daleko w tyle i stamtąd właśnie dzielę się z Wami kolejną porcją przyjemnej i lekkiej literatury 🙂

 

“KSIĄŻKI MIESIĄCA” to cykl dwóch pokoleń. Opisuję w nim książeczki, które najbardziej spodobały się mojej, aktualnie 2,5, latce i te, które przeczytałam ja – zapewne gdzieś w wannie, po treningu czy tam w autobusie 😉

 

MAŁA N. i jej najnowsi ulubieńcy

1. “Z MUCHĄ NA LUZIE ĆWICZYMY BUZIE” Marta Galewska-Kustra

Świetna jest! Sam pomysł to proste ćwiczenia logopedyczne wplecione w przygody muchy Fefe. Książka interaktywna, bo na każdej “rozkładówce” dostajemy zadanie do wykonania – jest podpowiedź dla rodzica i dla dzieci. Ćwiczy się różne miny i dźwięki. Walory logopedyczne ciężko mi ocenić, bo jestem ignorantką tematu, ale dzięki książce mała N. wreszcie nie ucieka przed witaminą C – podaję jej ją i proszę o minę a’la mucha Fefe 😀 Zdrowsze dziecko za 15 PLN? Dla mnie bomba 😉

2. “ROK W LESIE” Emilia Dziubak


Absolutny hit. Miłość od pierwszego obrazka. Niby znów zwierzątka, niby same ilustracje, ba,nawet dokładnie to samo miejsce tytułowego lasu, tylko w zmieniających się porach roku… Ale książka ma niezaprzeczalny urok. Każdy jej centymetr pokazuje jakiś początek mini-historii. Nad jednym obrazkiem można spędzić dłuuugie minuty. Zająć czymś na dłużej 2latka? Mistrzostwo świata, a Emilia Dziubak je osiągnęła 🙂 Polecam z czystą przyjemnością.

3. “CO KRYJE LAS” Aina Bestard

wyd. Tatarak

…w klimacie lasu pozostając – wyjątkowo pokażę Wam książkę, która nie podpasowała mojej małej, ale podejrzewam, że wiele dzieci jednak zachwyci. Mamy tutaj minimalistyczne rysunki, które odkrywamy za pomocą lup w trzech kolorach. Każda z nich ujawni nam inną część ilustracji, czyli lasu i tego, co się w nim czai. Podoba mi się jej klimat i myślę, że może świetnie działać na wyobraźnię – polecana jest dla wieku 3+ więc możliwe, że moja N jest jeszcze po prostu zbyt mała na takie cuda. Cena jest wprawdzie dość wysoka (ok. 40PLN), ale zainteresujcie się tą pozycją, jeśli Wasze dzieci mają naturę detektywa-odkrywcy.

4. “MIŚ PADDINGTON” Michael Bond

wyd. Grafag

Wypożyczyłam tę książkę będąc pod urokiem Camden Town i spontanicznej wycieczki do Londynu. Poza tym miło wspominam Paddingtona z czasów, gdy sama byłam młoda i wyspana. No i bingo! O miśku jest oczywiście cała seria, w której można przebierać. Sympatyczna lektura na dobranoc.

 

Jedziesz do Londynu i chcesz poznać coś więcej, niż miejsca z widokówek? Poczytaj. Skok w bok: CO WARTO ZROBIĆ W LONDYNIE? 

 

5. “NOWA ZABAWKA MALEŃSTWA” seria: Kubuś i Przyjaciele

wyd. Egmont

Po prostu klasyk. Tej ekipy nie da się nie lubić. Książek o Kubusiu jest multum; można czytać tygodniami. I mam wrażenie, że historia jest tu drugoplanowa; liczą się bohaterowie, którzy od lat zdobywają serca naszych dzieciaków 🙂

NATALIA czyli ja 😉

Nie naczytałam się zbyt wiele w tym miesiącu. Pochłonęły mnie dłuższe treningi pod kolejny maraton. I podcasty. I przeróżne blogi. Ludzie złoci, czy ja zdążę przeczytać to wszystko, co mnie interesuje, zanim zejdę z tego świata? Pozostaje mi mieć nadzieję, że bieganie i dobre jedzenie s e r i o wydłuża życie!

OK, lecimy. Moja półka miesiąca:


1. “Mężczyźni bez kobiet” Haruki Murakami

Czytacie Murakamiego? To maszyna do pisania (i też biega!). Jego styl jest dość specyficzny, czasem denerwują mnie te superproste zdania, innym razem urzekają. “Mężczyźni…” to cykl opowiadań o różnego rodzaju samotności; mnie akurat rozczarował. Ale, ale! Jeśli nie znasz tego autora, zdecydowanie warto nadrobić – mój ulubieniec to “Na południe od granicy, na zachód od słońca”, dobra jest też trylogia “1Q84”.

2. “JAK PISAĆ. PAMIĘTNIK RZEMIEŚLNIKA” Stephen King

Wyrzuciłabym to “jak pisać” w tytule. Brzmi mi jak słaby chwyt marketingowy, który w przypadku takiego nazwiska, jak King nie jest przecież potrzebny.

Nie jest to poradnik; bardziej lekka lektura o autorze, forma okrojonej autobiografii z kilkoma refleksjami na temat pisania. Taka odmiana od horrorów i sensacji, które u Kinga wyzierają z każdej książki 🙂 Gdybym miała skrócić porady pisarskie, brzmiałyby one: czytaj i pisz.

 

Psssst, wiesz jakie jest moje m a r z e n i e?

 

3. “SZCZĘŚLIWI BIEGAJĄ ULTRA” Magdalena Ostrowska-Dołęgowska, Krzysztof Dołęgowski

Miałam z tą książką syndrom Harry’ego Pottera – gdy aż huczało od pozytywnych recenzji, ja się zaparłam, że “mi się nie spodoba”. Błąd, błąd. Oczywiście, że pokornie pochłonęłam HP, tak samo zresztą, jak “Szczęśliwych”. Fantastyczna narracja, mnóstwo ciekawostek o ultra, klimat, ludzie, wiedza, genialne zdjęcia, historie, od których człowiek robi się zazdrosny. Czyli: dobra książka. Więcej takich, proszę!

4. “ZAKAMARKI MARKI” Paweł Tkaczyk

Odliczam do konferencji “I love marketing” i w tzw. międzyczasie podglądam w sieci prelegentów. Jednym z nich będzie właśnie Paweł Tkaczyk, więc zamówiłam jego książkę. Wrażenia? A: Lekka, zrozumiała, cenna i polska pigułka marketingowa; B: MAŁO! Czułam niedosyt, ale gdyby tak wziąć pod uwagę, że pracuję w marketingu, było to w sumie do przewidzenia 🙂 “Zakamarki” stały się dla mnie 1szym dłuższym kontaktem z Pawłem i tyyyle treści zostało mi jeszcze do odkrycia… Storytelling ♥

 

Finito! Co czytasz? Polecisz mi coś? A może znasz już którąś z tych książek i powiesz, co o niej myślisz?

Czekam!

(ale w międzyczasie pójdę spać, zanim dorwie mnie wschód słońca 😉 ) [optin-cat id=”6802″]

2 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

JAK MIEĆ PODWÓJNE ŻYCIE, czyli 5 trików na czytanie

Muszę się do czegoś przyznać. Mam nawyk gapienia się na okładki książek. Zdarza mi się zajrzeć komuś przez ramię w tramwaju albo zapatrzeć na anonimowego czytelnika w kawiarni. Ciekawi mnie, co czytaj

Comments


bottom of page